piątek, 16 grudnia 2016

Avon ALPHA for her + świąteczne inspiracje

Cześć Słoneczka! Wiem wiem, tym razem na prawdę dosyć długo mnie nie było. Dziś stuknęły równe dwa tygodnie! Nie wiem kiedy to zleciało. Dni mają zdecydowanie za mało godzin. Jakby tego było mało tydzień temu popsuł mi się laptop, co utrudniło jeszcze bardziej całą sprawę. Zdjęcia miałam gotowe ale niestety możliwości ich dodania i obrobienia nie. W ramach rekompensaty dziś będzie dosyć obszerny post. W pierwszej części Woda pefrumowana od Avon a w drugiej świąteczne inspiracje. Chętnych zapraszam dalej :)


Woda perfumowana Avon Alpha dla Niej. Zacznę standardowo od producenta:

kategoria: orientalno-owocowa

nuty zapachowe: malina, lilia wodna, zmysłowe piżmo

Podkreśl swoją osobowość wyjątkową kompozycją, w której nuty dojrzałych malin dominują nad delikatną lilią wodną, a całość opiera się na zmysłowej głębi piżma.


Jeśli chodzi o opakowanie, jest dosyć klasyczne, co wcale mi nie przeszkadza. Jestem minimalistką. Dodatkowo perfum oczywiście zapakowany był w kartonik, który jak się domyślacie już dawno wyrzuciłam. Zapach moim zdaniem jest cudowny. Lubię połączenie orientalno-owocowe, które trafia idealnie w moje gusta. Kojarzy mi się z elegancją. Kiedy go używam, wyobrażam sobie, że stoję w długiej sukience do ziemi z głębokim dekoltem. Koniecznie w kolorze czerwieni! W buteleczce mieści się 50ml produktu. Cena stacjonarna to 90zł, aktualnie można go kupić za 49,99zł.


Myślę, że jeśli chodzi o cenę jest całkiem przystępna, zważając na to, że zapach jest bardzo trwały. Co szczerze mówiąc mnie zaskoczyło. Wcześniejsze perfumy od Avon bardzo szybko się ulatniały, z tym jest zupełnie inaczej. To jego najlepsza cecha. Na ciuchach utrzymuje się kilka dni! Czyli jak dla mnie to bardzo dobry wynik! :)



Jestem osobą, która psika się z góry na dół ile wlezie :D Tak czy siak perfum mam już jakieś 2-3 miesiące i została połowa z tego co widzicie na zdjęciu. Myślę, że przy normalnych używaniu tzn. 2-3 psiknięcia starczy na wiele dłużej :)


Zapach bardzo bardzo przypadł mi do gustu i na pewno do niego wrócę! Żałuję, że mam już końcówkę. Trzymam go na Święta i Sylwester gdzie na pewno wytrzyma całą noc! 

Wigilia już za tydzień więc podrzucam Wam jeszcze kilka inspiracji do zdobienia domu oraz.. pazurków na ten wyjątkowy czas :) Wszystko w Moich ulubionych odcieniach czyli szarości, biele i srebro. Miłego oglądania :) 

















źródło: Internet

Jutro jedziemy już do Polski na aż trzy tygodnie! We wtorek czeka mnie ostatnie wyrywanie ósemki i to przed świętami. Pociesza mnie fakt, że to już ostatnia. Jednak będę pewnie musiała sobie wiele odmówić w tym okresie. Liczę na szybki powrót do zdrowia, trzymajcie kciuki. Wrócę tu pewnie dopiero po powrocie do Niemiec, czyli w styczniu. Zanim mój laptop się zreperuje, zanim ja się zreperuje po wyrwaniu trochę minie. Mam nadzieję, że będziecie czekać :) 

Ja, życzę Wam przede wszystkim dużo dużo zdrowia, bo to jest najważniejsze. Szczęścia, uśmiechu na co dzień, spełnienia marzeń, stawiania sobie nowych celów i ich ociąganie. Rozwoju Waszych blogów oraz miliony obserwatorów! 

Miłego wieczoru Żabki :)

piątek, 2 grudnia 2016

Podsumowanie listopada czyli mix fotek

Dzień dobry Kochane :) Dni lecą mi teraz tak szybko, że czasami nawet nie mam kiedy odpalić laptopa. Nie sądziłam, że wyjście z domu na kilka godzin aż tak zmieni mój dotychczasowy harmonogram :) Oczywiście cieszę się bardzo, bo tego właśnie chciałam. Jednak mało mnie tutaj i nie widzimy się codziennie, nad czym ubolewam ale będę nadrabiać :) U mnie dziś szaro i buro niestety, pierwszy raz od bardzo dawna. Ostatnio codziennie było bezchmurne niebo i aż się chciało żyć a dziś przy piątku okropny nastój. Dlatego wspomagam się pyszną kawusią :) Nie wiem kiedy ale zastał nas już grudzień a co za tym idzie, okres świąteczny, kto go nie uwielbia? Już za 2 tygodnie jadę do Polski i zostaję aż do pierwszego tygodnia stycznia. Cieszę się, nie mniej jednak czeka mnie stresujący okres. Założenie aparatu i wyrywanie ósemki w ten sam dzień! I jakby tego było mało, wszystko kilka dnia przed Wigilią! Trzymajcie za mnie kciuki dziewczyny! Jeśli chodzi o prezenty świąteczne to mam już prawie wszystko skompletowane :) Wszystko oczywiście dorwałam w Primarku, w którym są same cudowne rzeczy. Polecam zajrzeć przy okazji. Oczywiście niestety nie w Polsce. A szkoda. Okej. Dzisiaj podsumowanie listopada, uzbierało się trochę więcej fotek niż ostatnio. Więc.. już nie zanudzam, miłego oglądania :)



Uwielbiam Kinder Niespodzianki! Najlepsza czekolada!


Moje pierwsze ruskie pierogi i to w Niemczech, przy pomocy Julki :)


Buciki z CCC od Lasockiego i ten jesienny klimat ahh :)


Romantyczny wieczór we dwoje przy winku :)



Oba powyższe zdjęcia wykonane na Sky Line w Mannheim. Coś jak Sky Tower we Wrocławiu, panorama całego miasta :)


Mielońce :)


Uwielbiam czerwone szminki! :)


Z odrostów zrobiło mi się trochę ombre :)


Selfik w lustrze musi być :)


Na przystanku :)


Pierwszy dzień w szkole :)


Selfie przed wyjściem :)


Tak mój Kochany spędza Niedziele :)


Mini zakupki w DM :)


W oczekiwaniu na.. tramwaj :)


Uwielbiam białe spodnie! 


Przed szkołą :)


Po raz pierwszy fota z uśmiechem, ząbki zaczynają się prostować :)



Przed piątkowym wypadem na miasto :) 


Choineczka niedaleko Primarka :)


Nowe pazurki, róż zimą też spoko :) aa.. i cudowny żel pod prysznic, nowość od Balea :)


Na koniec na sportowo :) 

To wszystko co się działo w listopadzie u mnie. Jak u Was zleciał poprzedni miesiąc? Piszcie w komentarzach :) a tymczasem życzę wszystkim miłego weekendu :)

czwartek, 24 listopada 2016

Vanille & Cocos od Balea

Hej Żabki! U mnie dzisiaj cały dzień słoneczko i około 15 stopni. Poczułam trochę wiosnę :) Jak dla mnie mogłaby być taka zima cały czas. A jak u Was z pogodą? Nie przedłużając jak zawsze, przechodzę od razu do tematu a mianowicie.. dzisiaj o produktach Balea. Zainteresowanych zapraszam dalej :)


Jako, że mieszkam w Niemczech, mam tą niezwykłą przyjemność dostępu do kosmetyków Balea na co dzień. Mogę sobie obwąchać wszystkie zapachy przed zakupem bez stresu, że coś nie będzie mi pasowało. Akurat w tym przypadku zapachowym nie miałabym wątpliwości, bo to zdecydowanie jedne z moich ulubionych woni. Jednak jest wiele zapachów, które mi nie podchodzą, dlatego dla mnie to duże udogodnienie obejrzeć wszystko stacjonarnie :) Poza tym zawsze oglądałam tylko te produkty u Was na blogach, nad czym ubolewałam ale nie miałam gdzie ich kupić. Jednak to się zmieniło z czego się bardzo cieszę :)


Produktami, które dziś zrecenzuję będą: Balsam do ciała Balea Vanille & Cocos 500ml (1,90e) oraz Żel pod prysznic Balea Vanille & Cocos 300ml (0,55e).


Zacznę od balsamu do ciała, który prezentuje się następująco:


Od producenta:



Moja opinia: 

Zacznę jak zawsze od opakowania. Jest to moja druga w kolei, po dozowniku, ulubiona forma w jakiej może być balsam. Głównym powodem jest to, że na pewno na maxa wykorzystamy ten produkt, nie trzeba odwracać butelki, czekać aż spłyną resztki ani inne ceregiele. Dodatkowo produkt zabezpieczony jest folią, dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami go nie używał. Balsam ma aż 500ml pojemności, czyli całkiem sporo jak za niecałe 2 euro. Jeśli chodzi o grafikę jest w porządku, nie robi wow ale nie odpycha. Konsystencja produktu jest dosyć rzadka, myślę, że lepiej nadałby się w lato. Kolor balsamu biały. Zapach jest przecudowny, wanilia i kokos, czy może być lepsze połączenie? Gdyby jeszcze z tym w parze szła jego trwałość byłoby idealnie. Niestety tak nie jest. Zapach utrzymuje się na skórze dosyć krótko. Kiedy balsamuję się wieczorem po kąpieli, rano już nic nie czuję :( Nawilżenie nie jest jakieś super choć kondycja moich nóżek trochę się poprawiła, jednak używam na zmianę różnych balsamów i nie wiem czy to akurat dzięki niemu :) Balsam na pewno jest bardzo wydajny, używam go już jakiś czas a praktycznie nic nie ubyło. Jeżeli nie macie bardzo wymagającej skóry to spisze się u Was idealnie. Uwielbiam się nim balsamować ze względu na ten przepiękny zapach ♡




A teraz przyszła kolej na żel pod prysznic, który prezentuję się tak:


Od producenta:


Moja opinia:

Opakowanie standardowe jak przy żelach pod prysznic. Otwieranie na klik, poręczne. Otwiera się bez problemu mokrymi rękoma. Grafika prosta, bez żadnego wow. Sam produkt jest biały o rzadkiej konsystencji. Pachnie identycznie jak balsam z tej samej serii, dzięki czemu kąpiel z nim to podwójna przyjemność. W butelce znajduje się 300ml produktu, za taką pojemność płacimy 0,55euro. Czyli tanioszka jak dla mnie. Jeśli chodzi o działanie to robi swoje. Myje, dobrze się pieni, wyciskam go dosyć dużo ale to dlatego, że nie używam myjki :) Zapach nie utrzymuje się na skórze długo, nie jest mega intensywny. Jednak pokochałam ten żel ze względu na zapach i będę testowała inne warianty, już niedługo recenzja kolejnego tym razem perełka jak nic!


Miałyście produkty od Balea? Jakie jest Wasze zdanie? Ponawiam również pytanie odnośnie dezodorantów z Balea, czy ktoś coś może polecić? Bardzo dziękuje za odpowiedzi :) Miłego czwartku Miśki :)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.